Gdzie spaceruje?

Translate

środa, 15 grudnia 2010

sobota, 20 listopada 2010

DSP od bhi po miesiącu użytkowania

Już ponad miesiąc używam w moim FT-817ND modułu dsp firmy bhi. Przyszedł czas wstępnego podsumowania.
Przesyłka
doszła z GB b. szybko. Z zakupem nie było żadnych problemów. Montaż może nastręczyć trudności. Jest to jednak mikro-zabawa i ktoś taki jak ja, co lutownicę w ostatnich 5 latach miał w ręku 5 razy, może mieć problemy. Ale nie zrażamy się i idziemy na całość :) No cóż, pierwsze co musiałem zrobić to zerwać plombę gwarancyjną mojego nowiusieńkiego Yaesu. A że to był już kolejny raz na nowym organizmie, po moim Wouxunie, zdałem sobie sprawę, że w tym hobby gwarancja na sprzęt ma znaczenie marginalne. Jedyną trudność stanowi przylutowanie w miejsce kondensatora przewodu z sygnałem. Jest to jednak SMD i trzeba się trochę napocić. Pęseta i lupka jubilerska są koniecznością. na końcu upychamy wszystko, prasujemy i...
Ach zapomniałem, stroimy, upychamy, prasujemy i...
Efekt
DSP działa tak jak oczekiwałem. Tnie szumy i przydźwięki równo, lecz z minimalnym opóźnieniem (ok, 1 sek) Im wyższy poziom redukcji szumów (mamy 8) tym wyraźniejsze są artefakty na mowie. Już przy 4 przeszkadzają dość istotnie. Wadą jest tez na pewno cięcie wysokich tonów, co już naprawdę przeszkadza w pracy na SSB, ale wady te nie są aż na tyle "intensywne" by stały się istotnymi. Praca na SSB na poziomie 4 jest przyjemnością. Szczególnie dla mojej żony :)
Z niedoróbek, moduł co prawda pamięta ustawienia (poziom redukcji) ale nie pamięta swojego stanu on/off po ponownym włączeniu zasilania.
Kilka razy po montażu dokonywałem poprawek w ustawieniach poziomu sygnałów wej, i wyj. Po zamontowaniu miałem wrażenie przesterowania. Gdy dałem zbyt niski poziom, po rozgrzaniu modułu, wyraźne stają się szumy. trzeba znaleźć dobry kompromis.
Podsumowanie
Polecam.

niedziela, 24 października 2010

Pierwsze QSO na KF

No i stało się. Mam za sobą pierwsze QSO na KFie. Weekendowy wypad do Jordanowa potraktowałem jako pole do przetestowania mego zestawu KFowego. Na zestaw składały się:
  • 20m sznurka do wiązania szynki
  • woreczek foliowy
  • Kamienie - tu podziękowania dla mej najmłodszej harmonicznej
  • 2 x linka Cu 10m
  • Balun 1:1 (Elecraft BL2)
  • 13m RG-58
  • ATU (Elecraft T1)
  • Yaesu FT-817ND
  • 8 x Sanyo Eneloop
To by było na tyle, w odpowiedniej kolejności :) Taki sobie zestaw przenośny wyobraziłem, i taki przyszło mi testować. Próba się udała z wieloma wątpliwościami. Rozłożenie całości zajęło mi ok 10min. Następne rozłożenie, myślę nie powinno zająć więcej niż 5min - kwestia wprawy. Złożenie ~2min. Całość rozwiesiłem na drzewku na południowym zboczu górki. "Pracowałem" około 45min, wpierw przysłuchując się pracy stacji SO3BASF, by na końcu próbować ją wołać. Udało się przebić za trzecim razem. Z trudnościami ale jednak, dzięki uparciu Roberta, który pracował pod tym znakiem udało się wymienić raporty. Otrzymałem słabą 4, 5 RS. Mimo iż pracowałem QRP (5W) spodziewałem się lepszych raportów. Niestety, mały pile-up jaki powstał wokół SO3BASF nie pozwolił na eksperymenty z ustawieniami radia. No cóż, jakąś diagnozę muszę postawić i stawiam:
  • złe ustawienie anteny
  • zła modulacja
Ad 1. Antenę zawiesiłem nisko. Wisiała około 4 metrów nad ziemią w miejscu zasilania, by ramiona opadały na 1m. Wydaje mi się, że to zbyt nisko. Na dodatek wisiała na dość stromym zboczu. Musze następnym razem powiesić antenę wyżej. Nie ma z tym większego problemu, kamień mógł lecieć wyżej :)
Ad 2. Modulację ustawioną mam na chybił trafił. Muszę kogoś znaleźć lokalnie do prób na SSB inaczej tego nie zrobie. Może warto się zastanowić nad jakim kompresorem? :) Tak naprawde już zamówiłem kit od DF4ZS. Pozostało czekać.

piątek, 15 października 2010

FT-817ND pierwsze wrażenia

No i stałem się posiadaczem radyjka FT-817ND :) Pierwsze wrażenia? Myślałem, że jest mniejsze. Myślałem że jest lżejsze. Nie popracowałem też na nim zbyt długo, gdyż z braku zasilania posiłkuje się akumulatorkami Ni-MH. Radio wg mnie wręcz pożera prąd, jak na radio przenośne. Dodatkowo, Nie potrafi pobrać z akumulatorków całej zgromadzonej w nich energii. Wcześniej po prostu bateria osiąga zbyt niski poziom napięcia. Raporty z odsłuchów mam tylko na FM i są one pozytywne. Na KF jeszcze nie pracowałem - brak anteny.

niedziela, 26 września 2010

Moje pierwsze SOTA Activation

Wczoraj, o 6:00 wraz z kolegą szwagrem, zaliczyłem wschód słońca na Babiej. Oczywiście całość połączyłem z próbą mojej pierwszej aktywacji w programie SOTA. O 6:17 czasu lokalnego przeprowadziłem pierwsze QSO z jakiegokolwiek szczytu. Rozmówcą był, nie kto inny tylko człowiek który mi podsunął program SOTA, czyli Bogusław SP/OK8PKM. W sumie zaliczam 3 OSQ, że też ludzie o tak wczesnej porze są na radiu. Niestety moje obawy co do mojej operatorki potwierdzają się, ale czuje że następnym razem będzie lepiej - pierwsze koty za płoty. Niestety próba dotarcia do kolejnego szczytu, Policy kończy się na pierwszym szczycie na drodze (Shylec), gdzie kończy się radiowa przygoda na ten dzień miłą rozmową z Markiem SP9TCB na SR9SK. Niewyspani, przemarznięci (wiatr na Babiej), wracamy do Krowiarek i do Krakowa. W sumie krótkofalarstwo to fajna zabawa. Chyba się wciągam.
Dziękuje wszystkim rozmówcom i pozdrawiam.

niedziela, 19 września 2010

Antena na szczycie

Już po chwilce obcowania z radiem w górach okazuje się, że jego najistotniejszą częścią jest antena. To ona jest najważniejsza w całej zabawie.

Moje doświadczenia sprzed pozwolenia radiowego obejmują jedynie nielegalne zabawy na paśmie pmr (kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień).
I wniosek jest jeden,
najlepsza na to pasmo, z gotowych rozwiązań jest ATK-5. Jest tania, łatwo demontowana a jej rozmiar jest kompromisem pomiędzy kierunkowością a rozmiarem. ATK-10 jest zbyt duża a jej montaż i demontaż na Tarnicy skończył się dla niej śmiercią techniczną (pogubione śrubki :) )
Tak na marginesie, pasmo 70cm jest niewdzięczne dla górskiego łazika, bo zachęca do zabierania ze sobą anten yagi. Inne pasma raczej zniechęcają do zarecytowania wierszyka o osiołku, któremu w żłoby dano. W przyszłym roku, gdy po górkach będzie już chodził sq9ozh a nie Tomek, spróbuje zabaw z innymi pasmami. Szczególnie interesuje mnie 6m i 40m Nie mam jeszcze pomysłu na anteny. 40m to chyba będzie dipol inverted v. A na 6m na początku spróbuje fabrycznej z FT-817ND.

Początki

Minęły już trzy tygodnie, odkąd z poczty odebrałem pozwolenie radiowe. Trzy tygodnie zmagam się z próbami usadowienia się gdzieś w krótkofalarskiej społeczności. Łatwo nie jest :)
Postanowiłem założyć sobie bloga, by móc spisywać na "papier" mą przygodę z KFem. Kiedyś może fajnie się będzie to czytać. A może też komuś pomogę...
Początki tego hobby (bo tym dla mnie jest KF) będę pamiętał jako jedną wielką tremę. W roku tym - 2010, kiedy postanowiłem porozmawiać sobie z ludzi na falach podczas mych górskich wycieczek trema zjadała mnie trzy razy. Pierwszy gdy nawiązywałem pierwszy kontakt przez radio, jeszcze na paśmie PMR z kolegą BaRtC. Hy, hy - pamiętam, było to dokładnie ze szczytu Wielkiego Rogacza,  gdy usłyszałem wołanie Bartka gdzieś z Tatr. Tak, trzeba zapamiętać ten fakt. To był raz pierwszy ;) Oczywiście trema prawie mnie zjadła.
Później był spacerek na Babią, gdzie nawiązałem naprawdę wiele łączności co było dla mnie małym szokiem. Po takim trenażu trema mnie opuściła i naśladując kolegów jąłem wołać tak jak oni.
Wtedy też spotkałem się z pytaniami czy jestem krótkofalowcem. Wtedy też, usłyszałem pierwszy znak wywoławczy, pozostawiony przez kolegę jakby na później. Jakby wiedział, że jeszcze się wymienimy znakami, już markując swoją łączność na pasmach amatorskich :)

I tak po kilku łącznościach nawiązanych to z Babiej Góry, to z Pilska postanowiłem głębiej wejść w hobby i zdobyć pozwolenie radiowe.
Co okazało się niezwykle łatwe. Klika wieczorów treningu na "zdawaczu" i byłem przygotowany dość dobrze. Dla mnie, najcięższe były pytania z "operatorki". Najłatwiejsze z elektroniki, wszak jam elektronik z wykształcenia.
I tu kolejna trema: egzamin. Nawet nie sam egzamin, który był dla mnie formalnością a spotkanie z ludźmi, z którymi może w przyszłości przyjdzie mi rozmawiać w eterze. A było to w Gliczarowie Górnym a.d. 2010. Tu niestety trema mnie zjadła i udało mi się (a raczej jemu) porozmawiać tylko z jednym kolegą, którego znaku nawet nie zapamiętałem - porażka :/
No i trzecia, największa. TX na paśmie amatorskim. Pierwsza łączność po SR9PC z kolegą Staszkiem SP7DAX.
Tak naprawdę pierwszą rozmowę przeprowadzam jednak z Bartkiem SQ9APD, którego wpierw poznałem na forum HAMsów. Później milknę. Próbuje jeszcze wołać ze dwa razy, raz przy tym się kompletnie kompromitując - zapomniałem własny znak :)
I tu pierwszy kryzys. "Zabawa" staje się coraz mniej pociągająca. Pozostaje na nasłuchu lecz nie nadaję. Aż do 11 wrzesnia 2010, gdy krótko po południu słyszę wołanie Bogusława OK8PKM ze szczytu Kudłonia. Miłe QSO uświadamia mnie o istnieniu programu SOTA. Ze zdziwieniem, odkrywam, iż program ten w Polsce jest prawie martwy. I już wiem w czym się będę realizował :)