Gdzie spaceruje?

Translate

niedziela, 26 września 2010

Moje pierwsze SOTA Activation

Wczoraj, o 6:00 wraz z kolegą szwagrem, zaliczyłem wschód słońca na Babiej. Oczywiście całość połączyłem z próbą mojej pierwszej aktywacji w programie SOTA. O 6:17 czasu lokalnego przeprowadziłem pierwsze QSO z jakiegokolwiek szczytu. Rozmówcą był, nie kto inny tylko człowiek który mi podsunął program SOTA, czyli Bogusław SP/OK8PKM. W sumie zaliczam 3 OSQ, że też ludzie o tak wczesnej porze są na radiu. Niestety moje obawy co do mojej operatorki potwierdzają się, ale czuje że następnym razem będzie lepiej - pierwsze koty za płoty. Niestety próba dotarcia do kolejnego szczytu, Policy kończy się na pierwszym szczycie na drodze (Shylec), gdzie kończy się radiowa przygoda na ten dzień miłą rozmową z Markiem SP9TCB na SR9SK. Niewyspani, przemarznięci (wiatr na Babiej), wracamy do Krowiarek i do Krakowa. W sumie krótkofalarstwo to fajna zabawa. Chyba się wciągam.
Dziękuje wszystkim rozmówcom i pozdrawiam.

niedziela, 19 września 2010

Antena na szczycie

Już po chwilce obcowania z radiem w górach okazuje się, że jego najistotniejszą częścią jest antena. To ona jest najważniejsza w całej zabawie.

Moje doświadczenia sprzed pozwolenia radiowego obejmują jedynie nielegalne zabawy na paśmie pmr (kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień).
I wniosek jest jeden,
najlepsza na to pasmo, z gotowych rozwiązań jest ATK-5. Jest tania, łatwo demontowana a jej rozmiar jest kompromisem pomiędzy kierunkowością a rozmiarem. ATK-10 jest zbyt duża a jej montaż i demontaż na Tarnicy skończył się dla niej śmiercią techniczną (pogubione śrubki :) )
Tak na marginesie, pasmo 70cm jest niewdzięczne dla górskiego łazika, bo zachęca do zabierania ze sobą anten yagi. Inne pasma raczej zniechęcają do zarecytowania wierszyka o osiołku, któremu w żłoby dano. W przyszłym roku, gdy po górkach będzie już chodził sq9ozh a nie Tomek, spróbuje zabaw z innymi pasmami. Szczególnie interesuje mnie 6m i 40m Nie mam jeszcze pomysłu na anteny. 40m to chyba będzie dipol inverted v. A na 6m na początku spróbuje fabrycznej z FT-817ND.

Początki

Minęły już trzy tygodnie, odkąd z poczty odebrałem pozwolenie radiowe. Trzy tygodnie zmagam się z próbami usadowienia się gdzieś w krótkofalarskiej społeczności. Łatwo nie jest :)
Postanowiłem założyć sobie bloga, by móc spisywać na "papier" mą przygodę z KFem. Kiedyś może fajnie się będzie to czytać. A może też komuś pomogę...
Początki tego hobby (bo tym dla mnie jest KF) będę pamiętał jako jedną wielką tremę. W roku tym - 2010, kiedy postanowiłem porozmawiać sobie z ludzi na falach podczas mych górskich wycieczek trema zjadała mnie trzy razy. Pierwszy gdy nawiązywałem pierwszy kontakt przez radio, jeszcze na paśmie PMR z kolegą BaRtC. Hy, hy - pamiętam, było to dokładnie ze szczytu Wielkiego Rogacza,  gdy usłyszałem wołanie Bartka gdzieś z Tatr. Tak, trzeba zapamiętać ten fakt. To był raz pierwszy ;) Oczywiście trema prawie mnie zjadła.
Później był spacerek na Babią, gdzie nawiązałem naprawdę wiele łączności co było dla mnie małym szokiem. Po takim trenażu trema mnie opuściła i naśladując kolegów jąłem wołać tak jak oni.
Wtedy też spotkałem się z pytaniami czy jestem krótkofalowcem. Wtedy też, usłyszałem pierwszy znak wywoławczy, pozostawiony przez kolegę jakby na później. Jakby wiedział, że jeszcze się wymienimy znakami, już markując swoją łączność na pasmach amatorskich :)

I tak po kilku łącznościach nawiązanych to z Babiej Góry, to z Pilska postanowiłem głębiej wejść w hobby i zdobyć pozwolenie radiowe.
Co okazało się niezwykle łatwe. Klika wieczorów treningu na "zdawaczu" i byłem przygotowany dość dobrze. Dla mnie, najcięższe były pytania z "operatorki". Najłatwiejsze z elektroniki, wszak jam elektronik z wykształcenia.
I tu kolejna trema: egzamin. Nawet nie sam egzamin, który był dla mnie formalnością a spotkanie z ludźmi, z którymi może w przyszłości przyjdzie mi rozmawiać w eterze. A było to w Gliczarowie Górnym a.d. 2010. Tu niestety trema mnie zjadła i udało mi się (a raczej jemu) porozmawiać tylko z jednym kolegą, którego znaku nawet nie zapamiętałem - porażka :/
No i trzecia, największa. TX na paśmie amatorskim. Pierwsza łączność po SR9PC z kolegą Staszkiem SP7DAX.
Tak naprawdę pierwszą rozmowę przeprowadzam jednak z Bartkiem SQ9APD, którego wpierw poznałem na forum HAMsów. Później milknę. Próbuje jeszcze wołać ze dwa razy, raz przy tym się kompletnie kompromitując - zapomniałem własny znak :)
I tu pierwszy kryzys. "Zabawa" staje się coraz mniej pociągająca. Pozostaje na nasłuchu lecz nie nadaję. Aż do 11 wrzesnia 2010, gdy krótko po południu słyszę wołanie Bogusława OK8PKM ze szczytu Kudłonia. Miłe QSO uświadamia mnie o istnieniu programu SOTA. Ze zdziwieniem, odkrywam, iż program ten w Polsce jest prawie martwy. I już wiem w czym się będę realizował :)