Gdzie spaceruje?

Translate

sobota, 23 lipca 2011

SOTA SP/BZ-014 - Mogielica

To miała być inna aktywacja. Niestety prognoza pogody dała mi czas jedynie do godz. 14:00. Stąd powrót do próby aktywacji Mogielicy - udany


SOTA SP/BZ-014 - Mogielica

Wyjście
Ponieważ czas mam teoretycznie jedynie do 14:00 stawiam się w Berkówce o 6:10 (mam nadzieje, że nie dostanę dokumentacji fotograficznej przejazdu :) ). Wychodzę szlakiem niebieskim. Pierwszy raz. Droga jest przeciętna; ani łagodna, ani ostra. Powietrze jest b. przejrzyste - widoki są piękne.
Podczas drogi dostaje najnowszą prognozę, która przewiduje pojawienie się ryzykownych chmur na godzinę 11:30

Szczyt
Wieżę znam dość dobrze. Mam tylko wątpliwość po której stronie rozwiesić dipola. Wybieram stronę zachodnią (lekko na południe). Rozwieszanie na spokojnie, sprawne. Z ciekawostek, na wieży jest jakiś mikro generatorek wiatrowy. Niestety, mimo sporego wiaterku bardziej się telepał na wietrze jak chorągiewka niż pracował - być może jest uszkodzony...

Praca
Równe dwie godziny pracy zaowocowały 39 QSO na 40m i bólem tyłka :) Jeszcze nigdy tak długo nie siedziałem na kamieniu. Pracowało się dość dobrze, ale słychać było trzaski, pewnie od burz, no bo od czego. Musiałem też na początku ze 10, 15 minut szukać wolnej wyspy. W sumie dwa razy skakałem, przepędzony przez inną stację, która albo tak jak ja jej, tak ona mnie nie słyszała wpierw, albo po prostu miała buzię szeroką, ale uszy nie przetkane :)

Podsumowanie
Było fajnie. Największa ilość łaczności jak do tej pory. Nie wiem, to chyba moja czwarta, czy piąta praca na KF. Chyba jest coraz lepiej.
Coś jeszcze muszę wymyślić z logowaniem. Po powrocie do domu miałem problem z odczytaniem moich bazgrołów. Chyba jednak napiszę własny logger pod andka, bo te które są, mi nie podchodzą. Może będzie w przyszłym roku...

niedziela, 17 lipca 2011

SOTA SP/BZ-023 - Wierch nad Kamieniem

Aktywacja troszkę "przy okazji" wymuszonej podróży do Piwnicznej.

SOTA SP/BZ-023 - Wierch nad Kamieniem

Ramy czasowe wymusiły dość wczesną porę na wyjście. Wyjazd z Krakowa po 6:00 CEST. Stację uruchomiłem krótko po 11:00 ale wcześniej na drodze napotkałem niesamowite zjawisko - Pleń (filmik). Zaskoczył mnie porządny ruch na paśmie i ZERO łączności na 20m. Byłem poprostu niemy, nikt mnie nie słyszał.

O godz. 11:30 przerzuciłem się na 40m, co poskutkowało paroma łącznościami. Cały czas walczyłem z QRM, i szukałem spokojnej wyspy na 40m. Wymarzłem tak strasznie (zapomniałem kurtki), że podczas ostatnich łączności miałem problemy z mową - dostałem drgawek :)

Szczyt jest mocno zalesiony. Warunki tylko do pracy na KF.

Ta wyprawa nauczyła mnie dwóch rzeczy:
- Zabieraj zawsze aparat - patrz napotkany Pleń po drodze
- Nie zapominaj kurtki. Podczas pracy na radiu marznie się bardziej, niż podczas zwykłych wycieczek.

Po wyprawie okazało się, że mój FT-817ND przestał pracować, a konkretnie zamiast pracy pokazuje TX - ERR. Powiało grozą. Na szczęscie okazało się, że to tylko poluzowany TXCO - ufff

piątek, 1 lipca 2011

SOTA SP/BZ-007 - Radziejowa

Kolejne podejście do aktywacji szczytu na 40m. Powoli utwierdzam się, że to najprzyjemniejsze pasmo do pracy z górek. Zawsze można liczyć na jakieś łączności. Tym razem, co ciekawe, mam większość łączności ze stacjami polskimi. Ale powoli...


SOTA SP/BZ-007 - Radziejowa

Wyjście
Pod koniec beznadziejnego długiego weekendu, w którym zmienna pogoda dała mi w kość (tak, na stare lata człek się staje meteopatą), po nieprzespanej CAŁEJ nocy (tak na starość człek zaczyna mieć takie problemy), "wsiadka" do samochodu i przed 13:00 melduje się w Kosarzyskach k. Piwnicznej. Rejon o tyle mi bliski, że spędziło się tu w czasach młodości fajne chwile z kimś ;)
Prognozy pogody zapowiadały deszcz na godzinę 17:00, czyli akurat w czasie, w którym powinienem szukać łączności. Nic - nie poddajemy się

Szczyt
Wejście na szczyt bez przygód, pogoda super. Zaczynam rozwieszać dipola na wieży widokowej. Ostatni raz wieżę, widziałem rok temu i przypominała roztrzaskane piorunem drzewo bardziej niż wieżę widokową. Po remoncie ktoś wpadł na pomysł wyposażenia ją w instalację odgromową. Informacja dość istotna gdyż wpłynie na kierunkowość (zbadane programem MMANA-GAL). Instalacja odgromowa zadziała niczym reflektor. Kierunek obrałem zachodni, i późniejsze łączności potwierdziły kierunkowość systemu. Nawiązałem tylko jedną łączność ze stacją z południa (IK1) i jedną z północy (Ly1). Wschodu 0, zachodu troszkę więcej :).
Po rozłożeniu dipola zaczyna lać. Chowam się troszkę niżej w lesie przeczekując ciężką chmurę.

Praca
To była jak do tej pory najprzyjemniejsza moja praca w terenie. Nie miałem problemów z zrozumieniem znaków stacji zagranicznych, choć miałem ich zaledwie 5. Do 11 QSO dobiły polskie. Tak więc było spokojnie, do momentu, kiedy nad Radziejową zawitały ciężkie chmury, po dokładnie 60min. pracy i zacząłem pośpiesznie zwijać graty. Już schodząc z góry zacząłem trochę żałować tej decyzji, gdyż po deszczu wyszło piękne słońce, wyładowań nie było i zapowiadał się prześliczny wieczór. Nic trudno, bezpieczeństwo najważniejsze ;)

Podsumowanie
Wyprawa była super. Potwierdziła moje teoretyczne wyliczenia w MMANA-GAL. Nie miałem żadnych trudności operatorskich, choć oczywiście dalej popełniałem błędy (szczególnie mam problem z żegnaniem się ;) )
Na szczycie są warunki do pracy zarówno KF jak i na wyższych pasmach, co umożliwia wieża widokowa. Polecam!

wtorek, 10 maja 2011

SOTA SP/BS-001

Dziś aktywowałem szczyt Lackowej.
Och ciężko było. Pierwszy raz pracowałem w międzynarodowym śr. i egzamin oblałem :/
Schodząc z szczytu czułem się jakby mnie ktoś obuchem w głowę walnął.


Sama Lackowa jest przyjemna do pracy. Szczyt jest rzadko zalesiony, jest więc gdzie rozwiesić anteny. 15min walczyłem z jak najwyższym zawieszeniem i chyba trzeba się będzie wyposażyć w procę, bo inaczej kiedyś zerwę rzucanym kamieniem w głowę :)

Pogoda była super ale o dziwo dwa razy nad szczytem przeleciały szybko chmurki z których spadł deszczyk :/ Jedna była nawet trochę ciężka i powiem szczerze, że czekałem przez 5, 10 sekund na wyładowanie atmosferyczne :) brrrr

Praca.
Tu już nie było tak radośnie. Moja operatorka woła o pomstę do nieba. Teraz jeszcze doszło komunikowanie się wg. fonetycznego alfabetu ICAO z którego dostałem pałę na szynach :)

Nie byłem w stanie poprawnie odkodować co najmniej połowy wołających.
Nic trudno, jest się z czego poprawiać. Niestety odsłuch w ft817 jest zdecydowanie gorszy niż w WebSDR z których korzystałem, a może to wynik stressu. Być może.

Pracowałem ok 45min, po których zostałem "przykryty" przez stację która usadowiła się obok. I tak zmęczony, zestresowany niepowodzeniami zakończyłem pracę z 14 QSO.

Wszystkim kolegom dziękuje za wyrozumiałość i obiecuje przyszłe dawki "żenady" ale z większym rozcieńczeniem ;)

Następnym razem będzie lepiej.