Gdzie spaceruje?

Translate

sobota, 4 lutego 2012

SOTA SP/BZ-002 - Polica

Oj dawno już nie opisywałem swoich aktywacji. Trzeba to zmienić, tym bardziej że wiele się zmieniło od ostatnich.
Tym razem Polica - po raz drugi.


SP/BZ-002 Feb - 2012

Obrałem jako drugi cel mojej wyprawy zimowej Policę. Aktywacja okazała się dla być dla mnie bardzo trudną. Wystarczy spojrzeć na średnią prędkość 1,4km/h. Mimo, iż nie miałem nadziei na rozwieszenie dipola na 40m, podobnie jak podczas poprzedniej aktywacji to cały osprzęt zabrałem. Niestety tym razem pokonała mnie temperatura.

Pogoda
Około godziny 5:00 CET w Zawoi, termometr mego wehikułu pokazał -21℃. Na Krowiarkach (skąd ruszyliśmy) było już -18℃. Świadczyło to o zjawisku inwersji termicznej. Nie mniej, temperatury dla nowicjuszy i tak były z gatunku ekstremalnych. Prócz temperatury pogoda była wspaniała - gwiaździste niebo i delikatny wiaterek. Generalnie przez cały dzień pogoda utrzymywała się. Jedynie pod koniec dnia zaczął niekiedy prószyć delikatny śnieg, tak delikatny że można było o nim zapomnieć.

Załoga
Załogę stanowiłem ja i mój niezastąpiony śwagier. Oboje bez żadnego doświadczenia w zimowych wędrówkach (no dobra ja byłem raz na Turbaczu...). Dlatego też staraliśmy się maksymalnie dobrze przygotować. Ubraliśmy się niczym na wycieczkę na Syberię i opłaciło się to. Zimno było nieziemskie, ale tylko wówczas, gdy odsłanialiśmy twarze, czy ręce.

Pozytywy
Doświadczenie - nauczyłem się jak łatwo oziębić ręce, odsłaniając je dosłownie na kilka sekund w celu zmiany rękawic. To niesłychane jak nasze ciało nie jest przystosowane do tak ekstremalnych temperatur. Miałem dwie pary rękawic, grube sztywne ortalionowe z wypełnieniem polarowym. Są bardzo ciepłe - nie odczuwałem w nich żadnego chłodu. Niestety są kompletnie nieporęczne. Dlatego zabrałem ze sobą drugą parę - polarowe. Świetnie się nimi operuje. Jestem w stanie zawiązać sobie nimi sznurówki na podwójny węzeł! Jedyny problem to konieczność szybkiej wymiany. Niestety przy dłuższej pracy w takim mrozie, te bardziej poręczne poddają się mrozowi. Myślę, by wymienić je na rękawiczki z prawdziwej wełny - oglądałem takie. Były niestety sporo droższe.
I w końcu największy pozytyw - odmówiłem sobie pracy na 40m, mimo iż czułem, że jestem w stanie rozwiesić jednak ten dipol. Uznałem jednak to za zbyt ryzykowne. I b. dobrze postąpiłem. Pracowałem w końcu za pomocą ręczniaka na 2m FM. 13 minut. To wystarczyło bym kompletnie wymarzł stojąc w bezruchu. Jestem pewien, że po rozłożeniu dipola było by mi coraz trudniej odmówić sobie przyjemności pracy z radiem i brnął bym dalej w zasadzkę. To największy pozytyw i nauka na przyszłość, wiedzieć kiedy jest ostatni moment na odwrót.

Oczywiście pozytywem są również łączności - w 13 minut udało mi się zrobić pięć łączności i tym samym "zaliczyć" punkty - za to dziękuje kolegom.

Negatywy
Zasilanie. Mimo iż posiadałem dwa aku litowe do swojej lustrzanki oba padły po zrobieniu zaledwie trzech zdjęć. Ba, nie były w stanie zasilić silniczka HSM w moim obiektywie. To straszny negatyw. Aku. z Kenwooda TH-d72 poradził sobie lepiej ale też w końcu umarł. Na szczęście zabrałem ze sobą zapasowy pojemnik z Eneloopami, na których zrobiłem łączności. Nic to, podczas powrotu te też padły, dlatego też przestałem rozgłaszać becony APRSowe.
No i największy negatyw - chodzenie w samych butach. Już nigdy nie wybiorę się zimą w góry bez rakiet - postanowione!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz