Gdzie spaceruje?

Translate

sobota, 4 sierpnia 2012

SP/BZ-026 SP/BZ-014 Jasień i Mogielica

Pedałem i rzutem...


Jasień - Mogielica


Zgodnie z obietnicą daną sobie odkurzyłem po niecałych dwóch latach mój rower górski. Ech... wspomnień czar :) Postanowiłem wybrać się na wycieczkę stokami Mogielicy i mimo iż wstępnie planowałem jej aktywację to jednak dogłębne przemyślenie tematu kazały zarzucić ten szalony pomysł. Rzeczywistość okazała się jednak nieco szalona. Nawet bardziej niż szalona :)

Pogoda
Prognozy na sobotę były średnie. Miało być gorąco, parno i możliwe były burze. Burz na szczęście nie było. Gorąco i parno - a owszem. Na szczęście po raz kolejny okazało się, że kto rano wstaje temu Pan Bóg daje. Wczesna pora wyruszenia na wycieczkę uchroniła mnie od największego skwaru - szczególnie podczas podjazdów.

Załoga
Załogę stanowiłem ja i mój wspaniały rower po gruntownym remoncie.

Droga
Wybrałem sobie przejażdżkę niebieskim szlakiem rowerowym stokami Mogielicy z Jurkowa przez Półrzeczki do przełęczy Rydza Śmigłego i z powrotem do Jurkowa. Rower spisuje się wyśmienicie. Gorzej z moja techniką i oponami. Pierwszy raz jadę na Race Kingach. Super opony do rajdów ale niestety mają płytki bieżnik i z moją techniką na stromych podjazdach mam problem z ruszeniem. A że kondycha nie 20latka to i parę przystanków trzeba zrobić. Generalnie jedzie się miło. Do pierwszej hopki...

SOTA
Pierwsza hoopka. Spojrzenie na mapę i odkrycie że jestem pół kilometra od szczytu Jasienia. "Przecież to szczyt SOTA" przychodzi na myśl po wspomnieniu aktywacji Rafała i Sławka. I niestety nałóg okazał się silniejszy niż rozsądek. Skręcam w pierwszą leśną drogę z stokówki w stronę szczytu. Niestety okazuje się, że ta kończy się b. stromym stokiem, gdzieś ~50m poniżej szczytu Kutrzycy. Tak powstała technika wyrzutu rowerem. Polega to na rzucaniu rowerem dwa metry przed siebie (oczywiście stroną nieoprzyrządowaną), wyjściu na jego poziom i kolejnym rzucie. Poważnie - inaczej się nie dało.

Jasień
Udało się. Wydrapałem się na Kutrzycę. Teraz pozostało tylko odnaleźć Jasień. Zrozumiałem dlaczego Rafał i Sławek mieli taki problem ze znalezieniem Jasienia. Ja mimo posiadania GPS i w miarę dobrych map kluczę pomiędzy trzema szczytami :). Na końcu ląduje z powrotem na Kutrzycy, gdzie znajduje się tabliczka z nazwą szczytu Jasień :) Jeśli chodzi o SOTA to nie ma to najmniejszego znaczenia, bo wszystkie trzy szczyty są w bezpośrednim sąsiedztwie a podróż pomiędzy nimi nigdy nie wymaga zejścia < 25m. Na szczycie nawiązuje miłe łaczności przy użyciu ręczniaka którego zabrałem i zjeżdżam na dół szlakiem rowerowym zielonym.


Mogielica
Nie jest to szlak dla kogoś takiego jak ja. Nawet opon nie mam odpowiednich ale jakoś sobie radzę. Trudniejsze odcinki rower prowadzę. Omijam również najostrzejszy zjazd z M. Krzystonowa (aka Skalna) znanym mi łagodniejszym zjazdem (zgubiłem się tam jakieś miesiąc temu). I na tym zjeździe zaliczam upadek skutkujący dziurą w skórze na piszczeli do kości :) Na przełęczy pomiędzy Krzystonowem i Mogielicą postanawiam zjechać trochę stokówką i podjąć decyzję co dalej. Nie mogła być inna. Podprowadzam rower na Mogielicę, tłumacząc po drodze turystom, że ja tu nie wjechałem na tym rowerze a go wyprowadziłem :)
Na wieży spędzam ponad godzinę. Wyjątkowo nie wieje. Dodatkowo jest chłodno w przeciwieństwie do tego co pod wieżą. Aktywuje Mogielicę. Robię również łączność z kolegą SQ4LWO pracującym z Rys. Na koniec czekam na załogę z Wierchu nad Kamieniem. Notuje łączność z kolegami i zjazd do Półrzeczek. I tak kończy się moja nieradiowa przejażdżka rowerem :)
Było super!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz